SUP elektryczny, czyli deska z napędem
Deska do pływania na stojąco z wiosłem, której pomaga napęd elektryczny: tyle znaczy SUP z silnikiem. Dochodzi się do niego na dwa sposoby. Możesz kupić gotową deskę e-SUP, w której silnik i akumulator montuje producent jeszcze w fabryce. Możesz też dołożyć silnik do SUP-a do deski, na której pływasz od dawna.
Hasło „SUP elektryczny” prowadzi w sklepach także do elektrycznych pompek, którymi szybciej napompujesz deskę. Ten tekst dotyczy wyłącznie napędu, który pcha deskę po wodzie. O pompkach nie będzie tu ani słowa, za to sporo o tym, jak deska płynie, kiedy pomaga jej silnik.
Adrenaliny tu nie znajdziesz. Po nią idzie się na efoil albo na jetboard. Na SUP z silnikiem wchodzą przede wszystkim ludzie, którzy robią na desce dłuższe wycieczki, rodziny z dziećmi i każdy, komu marzy się spokojny dzień na wodzie. Taka deska służy do cichego sunięcia na dłuższych dystansach bez wielkiego wysiłku. Kiedy ręce mają dość albo droga powrotna prowadzi prosto pod wiatr, większość pracy bierze na siebie silnik.
Wyobraź sobie letni wieczór na wodzie, którą znasz: jezioro w głębi lądu albo osłoniętą zatokę bez fali. Płyniesz wzdłuż brzegu swoim tempem, a kiedy barki zaczynają protestować, włączasz wspomaganie. Deska sama ciągnie do przodu, a ty stoisz, rozglądasz się i robisz zdjęcia. Na drogę powrotną zrywa się wiatr. Na zwykłym SUP-ie zrobiłaby się z tego mozolna, spocona harówka, a z silnikiem trzymasz równe tempo aż do plaży.
Do tego właśnie służy ten sprzęt, a prędkość ma tu niewiele do rzeczy. Liczy się swoboda: czas na wodzie należy do ciebie, a wiatr w twarz przestaje o nim decydować.
Silnik nie zastępuje wiosłowania, tylko się do niego dokłada, a ile pracy wkładasz, zależy wyłącznie od ciebie. Wiosłujesz bez żadnej pomocy, dajesz się lekko podpychać, żeby utrzymać tempo, albo oddajesz silnikowi cały napęd. Największą zaletą tej konstrukcji jest to, że między tymi trzema trybami przełączasz się w każdej chwili. Na jednej desce trenujesz, robisz całodniową wycieczkę i spędzasz leniwe popołudnie, zależnie od tego, na co masz ochotę.

Silnik, akumulator i czas pływania
U każdego producenta zasada jest ta sama: akumulator zasila niewielki silnik elektryczny, a ten pcha deskę strumieniem wody albo śmigłem. Tempo regulujesz pilotem lub przełącznikiem z kilkoma stopniami. Większość systemów ma kilka poziomów mocy, od łagodnego pchania, które oszczędza akumulator, po pełną moc, i to ty decydujesz, jaką część pracy wykona silnik.
Na wodzie oba rodzaje napędu zachowują się trochę inaczej. Napęd strumieniowy to układ zamknięty: przyspiesza wodę w obudowie i wyrzuca ją do tyłu, więc pod deską nie kręci się nic odsłoniętego. Śmigło jest prostsze i bardziej tradycyjne, ale jego odsłonięte łopaty gorzej znoszą wszystko, co akurat pływa w wodzie. Przy jednym i drugim dodawaj gazu delikatnie i daj sobie czas, żeby poznać, jak deska reaguje.
Czas pływania na jednym ładowaniu zależy od producenta i od poziomu mocy, na którym płyniesz, a liczby w specyfikacjach mocno się rozjeżdżają. SipaBoards podaje do 3,5 godziny na dwóch akumulatorach 90 Wh, z którymi sprzedaje swoje deski (model BMW Tourer do 3 godzin). JAYKAY obiecuje dla e-Fin 2.0 od około pół godziny do czterech godzin. Aqua Marina wpisuje przy BlueDrive S do 60 minut. Bixpy na stronie akumulatora PP-378 pisze o ponad 75 minutach na pełnej mocy albo 10 godzinach w bardzo wolnym tempie.
Tych wartości nie da się zestawić jeden do jednego. Każdy producent mierzy czas pływania na własnym sprzęcie i przy innym poziomie mocy, a najwyższe liczby dotyczą spokojnego, oszczędnego tempa, co dobrze widać na przykładzie Bixpy. Przy porównywaniu ofert nie patrz na samą liczbę, tylko na to, przy jakiej mocy ją podano i czy dotyczy jednego akumulatora, czy całego kompletu, z którym deska trafia do sprzedaży.
Z czasem ładowania jest podobnie. Akumulator SipaBoards 90 Wh ładuje się godzinę, płetwa JAYKAY trzy i pół godziny, a akumulator Bixpy z ładowarki sieciowej około pięciu godzin. Najpewniej jest więc ładować przez noc.
Jedną przewagę SUP z silnikiem ma tu bezsprzeczną: radzi sobie na płytkiej wodzie, bo pod deską nie wisi głęboko skrzydło, jak na SUP foilu. Kłopot sprawiają wodorosty i trzcina, które w kilka sekund owijają się wokół śmigła i potrafią zatkać wlot napędu strumieniowego. Zarośnięte płycizny lepiej omijać.
Obojętnie, jaki zasięg podaje katalog, spokojne wyjście na wodę na jednym ładowaniu wymaga odrobiny planowania. Dobrze sprawdza się zasada trzech części: jedna trzecia akumulatora na drogę tam, jedna trzecia na powrót i jedna trzecia w rezerwie. Wypływaj pod wiatr, jeśli tylko się da, bo wtedy pracujesz na początku, a do domu niosą cię wiatr i silnik razem. Poziom naładowania sprawdzaj przed każdym wypłynięciem i pamiętaj, że przy mocnym wietrze silnik ciągnie z akumulatora wyraźnie więcej niż na gładkiej tafli.
Deska e-SUP czy silnik do SUP-a?
Ta decyzja zapada na samym początku, jeszcze przed wydaniem pierwszych pieniędzy. Gotowa deska e-SUP to zamknięty system: deskę, silnik i akumulator projektuje się razem, jedno pod drugie. Silnik dokładany to tańsze i bardziej elastyczne wejście w pływanie z napędem. Montujesz go na desce, którą być może już masz w garażu, a większość takich silników wpina się w skrzynkę, w której normalnie siedzi płetwa.
Trzy pytania rozstrzygają większość tego wyboru:
- Masz już deskę, którą lubisz? Wtedy silnik do SUP-a nasuwa się sam. Nic nie zmusza cię do rozstania z deską, która się sprawdza.
- Silnik ma być główną atrakcją czy pomocą od święta? Gdy pływanie z napędem jest celem samym w sobie, deska e-SUP zbudowana od początku pod silnik daje spójniejszy zestaw. Na podpchnięcie raz na jakiś czas w zupełności wystarczy silnik dokładany.
- Jak wozisz deskę i gdzie ją trzymasz? Wbudowany sprzęt dokłada wagi. Czujesz ją za każdym razem, kiedy niesiesz deskę od samochodu do wody.
Przesuń tabelę w bok, żeby zobaczyć pozostałe kolumny
| Deska e-SUP | Silnik do SUP-a | |
|---|---|---|
| Dla kogo | Kompletny zestaw, gdy od początku chcesz mieć SUP elektryczny | Rozbudowa własnej deski, wspomaganie od czasu do czasu |
| Prędkość | Zależy od producenta; SipaBoards podaje 3-4 węzły w tempie podróżnym | Aqua Marina BlueDrive S do 4 km/h (niższy poziom) lub 6 km/h (wyższy); JAYKAY e-Fin 2.0 maksymalnie 7-8 km/h |
| Akumulator i czas pływania | Zależy od producenta; sprawdź specyfikację | Zależnie od producenta: 0,5-4 h (JAYKAY), do 60 min (BlueDrive S), 75 min-10 h (Bixpy) |
| Cena orientacyjna | 2599-3990 EUR z 22% VAT (SipaBoards) | Od 499 EUR (JAYKAY e-Fin 2.0); Bixpy K-1 Outboard Kit 1399 USD plus 99 USD za adapter do SUP-a |
| Mocna strona | Dopasowany układ, porządnie zintegrowana konstrukcja | Niższa cena, a dotychczasowa deska dalej pływa |
| Słaba strona | Wyższa cena i dodatkowa waga wbudowanego sprzętu | Montaż po fakcie; deska i silnik nie zawsze do siebie pasują |
Kto ma w garażu sprawdzoną deskę, najmniej się namęczy z silnikiem dokładanym. Kiedy kupujesz wszystko od zera, a pływanie z napędem jest całym sensem zakupu, mniej kompromisów czeka cię na desce e-SUP zaprojektowanej pod silnik.
Przy silniku dokładanym nic nie waży więcej niż zgodność mocowania. Prawie wszystkie takie silniki zaciska się w skrzynce płetwy. Skrzynki nie mają jednego standardu i ich kształt zmienia się od deski do deski, a przed zamówieniem trzeba sprawdzić, czy silnik pasuje do twojej. Solidne, dobrze osadzone mocowanie daje spokój, a przy okazji lepiej przenosi moc: silnik, który się chwieje i drga, traci część ciągu.
Pomyśl też o tym, jak deska będzie ci służyć za kilka sezonów. Silnik dokładany da się zdjąć, a wtedy zostaje zwykły SUP, lżejszy do noszenia i gotowy na wyjazd bez ładowarki w bagażu. Deska e-SUP ma napęd wbudowany na stałe, co dobrze się sprawdza u tych, którzy już wiedzą, że pływanie z silnikiem zostanie ich głównym sposobem spędzania czasu na wodzie.
Dla kogo ten sprzęt ma sens
Jednym taka deska daje mnóstwo, innym prawie nic. Ustal, do której grupy należysz, zanim zaczniesz porównywać sprzęt. SUP elektryczny nie jest dla każdego: celuje w węższą grupę ludzi i dlatego tej grupie służy znakomicie.
Pasuje do ciebie, jeśli:
- planujesz dłuższe wycieczki i nie chcesz, żeby o tym, jak daleko dopłyniesz, decydowały barki;
- pływasz z rodziną albo z dziećmi i potrzebujesz przewidywalnego tempa w drodze do domu, także wtedy, gdy wiatr się odwróci;
- łowisz ryby albo robisz zdjęcia z deski i chcesz, żeby płynęła dalej, kiedy ręce masz zajęte czymś innym;
- lubisz wiosłować, ale kondycja albo dawna kontuzja ogranicza, jak długo dajesz radę;
- szukasz na wodzie spokoju i ciszy, a prędkość i dreszczyk adrenaliny nie są ci do niczego potrzebne.
Odpuść, jeśli:
- chcesz prędkości i mocnych wrażeń, bo do tego służą jetboardy i efoile;
- marzy ci się lot nad powierzchnią wody, a to już wyłącznie domena efoila;
- wiosłujesz treningowo i gaz pod kciukiem bardziej by cię kusił, niż pomagał;
- lubisz podróżować z lekkim bagażem: silnik i akumulator to dodatkowe kilogramy, dodatkowe ładowanie i dodatkowa obsługa.
Jeśli rozpoznajesz się w większości punktów pierwszej listy, masz przed sobą już tylko jeden wybór, czysto techniczny i opisany wyżej przy tabeli: deska z napędem wbudowanym fabrycznie albo silnik dokładany do deski, którą już masz. Przy kilku pasujących punktach tańszy silnik dokładany pozwala sprawdzić pływanie z napędem bez wymiany całej deski i bez wydawania kwoty, jakiej wymaga kompletny zestaw.
Pora dnia i pora roku
Godzina i miesiąc, w których wypływasz, robią dla przyjemności z pływania więcej niż niejeden dodatkowy gadżet. Mało kto bierze to pod uwagę przy pierwszych wyjściach, a szkoda.
- Najlepszy jest wczesny ranek. Szansa na bezwietrzną pogodę jest wtedy największa, tafla leży gładko, a przy brzegu nikogo nie ma. Do takich warunków SUP elektryczny pasuje najlepiej: spokojne sunięcie bez pośpiechu.
- W letnie dni w wodzie jest więcej pływaków i trzeba bardziej uważać. Wyznaczone strefy kąpieli omijaj szerokim łukiem i szukaj spokojniejszych kawałków brzegu.
- Wiosną i jesienią woda jest pustsza, a światło ładniejsze, za to robi się zimno. Pianka zaczyna mieć sens, a w chłodzie akumulator traci siły szybciej niż w środku lata.
Z silnikiem pod deską pogoda przestaje rządzić planem dnia w takim stopniu jak przy innych sportach wodnych. Fala jest zbędna, wiatr tym bardziej. Do szczęścia wystarczy wolny poranek, naładowany akumulator i kawałek spokojnej wody.
Pierwsze wyjście na wodę z silnikiem
Start z silnikiem nie wymaga więcej umiejętności niż zwykła wycieczka na SUP-ie, a w rutynie pojawia się po prostu kilka dodatkowych kroków. Spokojny i bezpieczny debiut może wyglądać tak:
- Przygotowanie w domu. Naładuj akumulator i pilota, potem sprawdź, czy wszystko trzyma się mocno: silnik, płetwa, śruby.
- Miejsce i chwila. Na debiut najlepiej sprawdza się dzień bez wiatru i znany odcinek brzegu, daleko od pływających ludzi i pomostów.
- Głębokość. SUP elektryczny radzi sobie na płytkiej wodzie, ale pod deską musi zostać tyle miejsca, żeby napęd nigdy nie zahaczył o dno.
- Kilka minut bez silnika. Powiosłuj chwilę i przypomnij sobie, jak deska się zachowuje. Wbudowany sprzęt albo przykręcony silnik trochę przesuwają środek ciężkości.
- Najniższy poziom mocy. Płyń prosto i wyczuj, jak deska przyspiesza i jak długo niesie ją rozpęd. Dopiero potem przejdź poziom wyżej.
- Hamowanie i skręty. Przećwicz je na otwartej, pustej wodzie. Na silniku deska skręca inaczej niż pod samym wiosłem.
- Wczesny powrót. Zawracaj długo przed tym, jak akumulator zacznie się kończyć. Ostatni odcinek zawsze da się przewiosłować, a wcześniejszy zwrot zostawia ci prawdziwą rezerwę.
Na debiut wybierz krótką trasę, tak żeby wrócić z zapasem akumulatora i z ochotą na kolejny raz. Dłuższe trasy przyjdą same, kiedy poznasz, jak deska zachowuje się na różnych poziomach mocy i jak szybko spada naładowanie przy wietrze. Po każdym wyjściu zanotuj, ile akumulatora zeszło na danej trasie i w jakich warunkach. Po kilku wypadach z takich notatek odczytasz realny zasięg swojego zestawu, policzony na własnych trasach i w warunkach, w jakich naprawdę pływasz.
Kilku błędów początkujących łatwo uniknąć:
- Start z wiatrem w plecy. Tam płyniesz bez wysiłku, a potem walczysz o każdy metr w drodze powrotnej. Odwrotna kolejność opłaca się za każdym razem.
- Od razu najwyższy poziom mocy. Wygląda efektownie, ale najszybciej wyczerpuje akumulator, a deska robi się bardziej nerwowa, niż nowicjusz potrzebuje.
- Wpływanie w trzciny i wodorosty. Roślinność owija się wokół śmigła, a napęd strumieniowy potrafi zatkać równie skutecznie.
- Liczenie na ładowanie przy wodzie. Pełne ładowanie trwa od godziny przy akumulatorze SipaBoards 90 Wh do mniej więcej pięciu godzin przy akumulatorze Bixpy PP-378, a to robota dla gniazdka w domu, najlepiej w noc przed wyjazdem.
Pielęgnacja i koniec sezonu
Warsztat i zdolności mechaniczne nie są tu potrzebne. Żeby SUP elektryczny służył bez kaprysów przez lata, wystarczy kilka stałych nawyków:
- Po każdym pływaniu opłucz silnik i mocowania słodką wodą, a z napędu wybierz piasek i resztki roślin, żeby ruchome części zostały czyste.
- Akumulator nie może się smażyć w pełnym słońcu. Na plaży i w samochodzie jego miejsce jest w cieniu.
- Ładuj i przechowuj go według instrukcji producenta. Ogólna zasada mówi, że akumulatora odkładanego na dłużej nie zostawia się całkiem rozładowanego.
- Przy silniku dokładanym zaglądaj co jakiś czas w sezonie do śrub mocujących. Drgania luzują je powoli i często niezauważenie.
- Deskę pompowaną po sezonie zwiń czystą i zupełnie suchą, a akumulator przezimuj w domu, tam gdzie nie grozi mu mróz.
Od tego, jak zamykasz jeden sezon, zależy start następnego. Dziesięć minut porządków jesienią oszczędza rachunek za naprawę na wiosnę. Przy pierwszym wypadzie w nowym roku obejrzyj bez pośpiechu akumulator, złącza, mocowania i pilota, a dopiero potem ruszaj na pierwsze kółko. Tam, gdzie mocą steruje się pilotem, dopisz go do listy rzeczy do naładowania, bo bez działającego pilota nawet pełny akumulator w desce na niewiele się zda.
Bezpieczeństwo i zasady na wodzie
Pływanie na sprzęcie z napędem elektrycznym ma swoje przepisy, a każde państwo układa je po swojemu, często z osobnymi zasadami dla pojedynczych jezior albo odcinków wybrzeża. Tych przepisów dla SUP-ów elektrycznych nie sprawdzaliśmy. Przed każdym wypłynięciem ustal, co obowiązuje na wodzie, na której chcesz pływać, i czy silnik jest tam w ogóle dozwolony. Zasady się zmieniają, a o aktualne najprościej zapytać w kapitanacie portu, u zarządcy jeziora, w dyrekcji parku narodowego albo w miejscowym klubie. Pięciominutowy telefon najczęściej załatwia sprawę na cały sezon. Gdziekolwiek pływasz, trzymaj się z dala od pływaków i wyznaczonych stref kąpieli, a deskę prowadź tak, żeby nikogo nie narażać.
Obok oficjalnych przepisów działa kilka niepisanych zasad, dzięki którym na wodzie jest bezpieczniej dla wszystkich. Zakładaj kamizelkę asekuracyjną: silnik zabiera cię dalej od brzegu, niż udałoby się dopłynąć wiosłem, i tam wyporność naprawdę ma znaczenie. Kamizelkę dobierz tak, żeby nie przeszkadzała przy wiosłowaniu, bo niewygodna szybko ląduje w bagażniku. Leash nie pozwoli desce odpłynąć po upadku. Przed startem zerknij na prognozę, a gdy zbiera się na burzę, od razu kieruj się do brzegu, bo na dużej otwartej wodzie wiatr potrafi zerwać się zaskakująco szybko. Powiedz komuś na lądzie, dokąd płyniesz i o której planujesz wrócić. Tańszego elementu wyposażenia ratunkowego nie znajdziesz.
SUP z silnikiem a efoil
Dzień na jednym z tych sprzętów nie przypomina dnia na drugim. SUP z silnikiem służy do wędrówek po wodzie: stoisz stabilnie, suniesz w spokojnym tempie i bez zadyszki dotrzymujesz kroku rodzinie albo znajomym. Efoil daje coś zupełnie innego, poczucie lotu: skrzydło pod wodą unosi deskę ponad powierzchnię i zawisasz nad taflą. Emocji jest więcej, ale potrzeba też praktyki i dużo większej uwagi.
Przesuń tabelę w bok, żeby zobaczyć pozostałe kolumny
| SUP z silnikiem | Efoil | |
|---|---|---|
| Wrażenia | Spokojny ślizg po powierzchni | Lot nad wodą |
| Prędkość | 3-4 węzły w tempie podróżnym według SipaBoards (ok. 5,56-7,41 km/h) | Prędkości maksymalne ok. 35-60 km/h, od najwolniejszego do najszybszego obecnego modelu |
| Czas nauki | Kilka minut | Kilka godzin ćwiczeń |
| Płytka woda | Bez problemu, bo nic nie wisi głęboko pod deską | Potrzebna głębsza woda ze względu na skrzydło |
| Cena | 2599-3990 EUR za kompletną deskę z 22% VAT (SipaBoards), od 499 EUR za płetwę z silnikiem do montażu (JAYKAY) | Od 4999 EUR bez VAT (SiFly Rider) albo 5807 EUR z VAT (Waydoo Flyer EVO Lite), wysyłka osobno |
| Dla kogo | Turyści wodni i rodziny | Każdy, kto chce latać |
Jetboardy i resztę rodziny elektrycznych sportów wodnych omawiamy w przeglądzie elektrycznych desek surfingowych. Od niego dobrze zacząć także wtedy, gdy nadal trudno ci wybrać między tymi dwoma sprzętami. Stronę kosztów rozkłada na czynniki nasz przewodnik po cenach elektrycznych desek, kategoria po kategorii, z tym, na co trzeba przygotować budżet.
Tabela pokazuje tylko część obrazu. Lekcje efoila z instruktorem prowadzi sporo szkół, a krótka sesja z kimś doświadczonym nauczy więcej niż najgrubszy katalog. Najwięcej i tak powie wyjście na wodę. Jeśli trafi się okazja, spróbuj obu sprzętów.




